6-04-2009 23:21 | Autor: Zbigniew Szalbot

Jedną z rzeczy, którą staramy się pokazywać w serwisie fairtrade.net.pl jest wpływ Sprawiedliwego Handlu na życie ludzi w krajach Globalnego Południa. Zdajemy sobie sprawę, że nie wszystko złoto, co się świeci, ale z drugiej strony nawet niewielki wzrost dochodów (np. o 1 USD) często oznacza być lub nie być dla tych ludzi.

Ten Thousand VillagesDzisiaj kilka słów o Ten Thousand Villages (Dziesięć Tysięcy Wiosek) – jednej z największych firm sprzedających biżuterię i rękodzieła Fair Trade z Azji, Afryki, Ameryki Południowej oraz Bliskiego Wschodu. Ten Thousand Villages jest jednym z założycieli International Fair Trade Organization, która niedawno zmieniała nazwę na World Fair Trade Organization – Światową Organizację Sprawiedliwego Handlu.

Batsirani Craft Project

Twin Doll © Batsiranai Craft Project Ten Thousand Villages prowadzi sprawiedliwą wymianę handlową m.in. z Batsiranai Craft Project w Zimbabwe. Jest to projekt wspierający matki z niepełnosprawnymi dziećmi. Dzięki Fair Trade kobiety pracują w pobliżu domów i mogą opiekować się dziećmi. W chwili obecnej projekt Batsiranai obejmuje 140 matek z niepełnosprawnymi dziećmi. Mimo to sytuacja tych kobiet nadal jest bardzo trudna. Oprócz wszechobecnej nędzy, kobiety i ich rodziny są często napiętnowane – miejscowi uważają, że kalectwo bierze się z uprawiania czarów. Do tego dochodzi katastrofalna sytuacja kraju wyniszczonego trzema dekadami rządów Roberta Mugabe.

Mai Faith © Ten Thousand Villages Jedną z osób wytwarzających lalki w Batsiranai jest Mai Faith. Mai sama wychowuje siedmioro dzieci. Mimo tego, niedawno przygarnęła porzucone dziecko z porażeniem mózgowym. Jeden z wolontariuszy pomagających kobietom z Batsiranai tak opisuje jej sytuację:

Mai, która sama ma siódemkę dzieci i mieszka w dwupokojowym mieszkaniu, właśnie przygarnęła dziewczynkę o imieniu Rudo. Rudo urodziła się niecały rok temu, jednak jej matka porzuciła ją w szpitalu. Niewiele wiadomo o samym dziecku oprócz tego, że jest w dużym stopniu niepełnosprawne, niechciane i samotne. Teraz Rudo nie jest już sama – jest otoczona miłością dużej 8-osobowej rodziny, którą opiekuje się Mai.

Mai Edwin © Batsiranai Craft ProjectMai Edwin, wdowa, ma syna z porażeniem mózgowym
Może to moje powołanie, że mam niepełnosprawne dziecko? Dzięki mojemu synkowi poznałam o wiele więcej osób niż gdyby był zdrowy. Wzięłam udział w licznych warsztatach i sporo się nauczyłam. Dla mnie to szczególne doświadczenie mieć niepełnosprawnego syna – czuję się wyróżniona tym, że Bóg powierzył go mojej opiece.

Mai Clara © Batsiranai Craft Project Mai Clara, mężatka, straciła swoje dziecko
Bardzo trudno jest opiekować się niepełnosprawnym dzieckiem. Naraz okazuje się, że krewni i sąsiedzi już cię nie lubią, ponieważ dziecko jest niepełnosprawne. Nawet mąż może zacząć cię nienawidzić. Jeśli pojedziesz autobusem do miasta, nikt nie usiądzie obok twojego dziecka, ponieważ ludzie uważają, że przyczyną kalectwa jest uprawianie czarów.

Mai Munashe © Batsiranai Craft Project Mai Munashe, mężatka, dwójka dzieci z Zespołem Downa
Chcę powiedzieć coś pozytywnego. Przez kilka miesięcy odkładałam część pieniędzy, które dostaję za pracę w Batsiranai, by kupić odbiornik telewizyjny. Ależ się dzieciaki ucieszyły! Jestem tutaj dlatego, że mam niepełnosprawne dzieci. Cieszę się, że mogę pracować i mam za co wykarmić rodzinę. Bez tej pracy, nie miałabym niczego.

Mai Daniel © Batsiranai Craft ProjectMai Daniel, mężatka, trójka dzieci, Daniel cierpi na porażenie mózgowe
Praca w Batsiranai wiele zmieniła w moim życiu. Wcześniej było nam bardzo ciężko. Moja mama kupowała nam ubrania, ponieważ nie było nas na nie stać. Jednak teraz, dzięki pieniądzom z Batsiranai, lepiej sobie radzimy i ogólnie sporo rzeczy się zmieniło na lepsze. W ubiegłym tygodniu dostaliśmy premię. Nie kupiłam za to żadnych mebli, ani nic w tym stylu. Zamiast tego kupiłam ziarna kukurydzy.

Poza tym, po sugestiach doradców odważyłam się zrobić testy na obecność wirusa HIV. Postanowiliśmy z mężem, że musimy poddać się testom.

Istnieje jednak pewna sprawa, z którą nadal się borykamy. Miałam nadzieję, że uda nam się wynająć inny pokój, ale gdy właściciel dowiedział się, że mamy trójkę dzieci, zrezygnował z wynajmu, tym bardziej, że jedno dziecko jest niepełnosprawne. Ludziom to się nie podoba. Ale ja się nie poddaję. Jeśli Bóg nadal będzie błogosławił Batsiranai, to przynajmniej będziemy mieli pieniądze, by żyć nieco godniej.

Źródło: Ten Thousand Villages, Baitsiranai Craft Project

Dodaj do ulubionych:
  • Wykop
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Live
  • Twitter
  • del.icio.us
Podobne wpisy (generowane automatycznie):
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu, korzystając z kanału RSS 2.0. Możesz także skomentować wpis lub wysłać trackback-a ze swojej strony.
Dodaj komentarz