29-01-2010 15:10 | Autor: Zbigniew Szalbot

Położony na południu Malawi region Chikwawa jest jednym z najbiedniejszych obszarów w Afryce Południowej. Występujące na tym terenie długotrwałe susze nierzadko powodują głód, a padające dwa razy w ciągu roku deszcze często wywołują powodzie. Większość rodzin utrzymuje się z upraw na spalonej słońcem ziemi lub pracy na pobliskich plantacjach trzciny cukrowej. To właśnie tutaj grupa drobnych rolników realizuje przedsięwzięcie o nazwie Kasinthula Cane Growers (KCG).

Spółdzielnia KCG jest owocem projektu zainicjowanego w 1996 roku przez komercyjną cukrownię oraz państwową Spółkę Cukrową. Celem projektu było przekształcenie terenu właściwie pozbawionego działalności gospodarczej w zagłębie produkcji trzciny cukrowej. Dzięki temu, cukrownia mogłaby liczyć na zwiększone dostawy surowca, a rolnicy produkujący cukier na własne potrzeby zyskaliby nowe źródło dochodów (wcześniej drobni właściciele ziemi z trudnością produkowali dość żywności, aby wyżywić swe rodziny).

Trudny początek, obiecujące perspektywy

Od samego początku podstawowym problemem przedsięwzięcia było ogromne i ciągle narastające zadłużenie. Cukrownia zaciągnęła bowiem w zagranicznych instytucjach finansowych wysoki kredyt na sfinansowanie budowy systemu nawadniania i przygotowania gruntów pod uprawę trzciny cukrowej. Jednak wysokość zobowiązania wzrosła kilkakrotnie kiedy lokalna waluta uległa dramatycznemu osłabieniu wobec amerykańskiego dolara, a stopa oprocentowania osiągnęła błyskawicznie niebotyczny poziom 40 proc.

Okazało się, że spłata zaciągniętego przez cukrownię długu ciążyła na spółdzielni KCG oraz jej 282 członkach, jako na właścicielach gruntów. Z dnia na dzień spółdzielnia znalazła się w poważnych tarapatach finansowych.

Przychody z pierwszego zbioru nie pokryły nawet części odsetkowej spłacanego kredytu. Jednak dzięki odpowiedniemu zarządzaniu i wsparciu od rządu, spółdzielnia KCG od tej pory rozpoczęła mozolnie spłacać zadłużenie. Mimo że hodowcy nadal są dalecy od wypracowania zysku, osiągane przychody są dla nich źródłem skromnego, pozwalającego na przeżycie, wynagrodzenia.

Pomimo tych początkowych trudności, przyszłość spółdzielni rysuje się bardziej obiecująco. W 2002 roku KCG uzyskała certyfikat Sprawiedliwego Handlu, a obecnie spółdzielnia zaopatruje w trzcinę cukrową, na warunkach Sprawiedliwego Handlu, coraz większą liczbę odbiorców w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Exford Dimo, hodowca trzciny cukrowej, pozytywnie wypowiada się o korzyściach uczestnictwa w systemie Sprawiedliwego Handlu:

Jestem tym zafascynowany, ponieważ zrozumiałem, że celem Sprawiedliwego Handlu jest poprawa warunków życia naszej społeczności. A potrzeb jest ogromnie dużo.

Pełni wiary i chęci do ciężkiej pracy, farmerzy musieli ciężko walczyć o swe dzisiejsze sukcesy. Jest też dla wszystkich jasne, że raz obrany kurs zostanie utrzymany. Dzięki otrzymanej szansie na rozwój, hodowcy będą mogli za sprawą własnej pracy wydostać się z ubóstwa, a ich dzieci pójdą do szkoły i będą mogły liczyć na lepszą przyszłość.

Projekty zrealizowane dzięki wsparciu Sprawiedliwego Handlu

Około 30 proc. produkcji KCG trafia do nabywców zrzeszonych w Sprawiedliwym Handlu. Pochodzą oni m.in. z Belgii, Niemiec, Norwegii i USA, i są wśród nich firmy takie jak Billington’s, Co-op, Equal Exchange, Napier Brown, Nirvana Sugars, Traidcraft i Whitworths z Wielkiej Brytanii.

Cukier pochodzący z KCG można znaleźć w paczkach i torebkach z białym i brązowym cukrem, a także herbatnikach, ciastkach, czekoladzie do picia, cukierkach, a nawet w napojach z przyprawami, np. w winie korzennym.

Hodowcy z KCG uznali, że absolutnym priorytetem jest zapewnienie trzem wioskom czystej, zdrowej wody pitnej, która dotąd pochodziła z zamieszkałej przez krokodyle rzeki Shire. Poza oczywistym niebezpieczeństwem związanym z czerpaniem wody z tego źródła, wiele osób chorowało po jej wypiciu. Dostęp do czystej wody w tym rejonie Afryki ratuje po prostu życie.

Pierwszy otwór wykonano w marcu 2004 r. w wiosce Kapasule. Ponad pięćsetosobowa wioska nie musi już korzystać z rzeki ani pokonywać pieszo 2,5 km do wioski Siseu, aby mieć dostęp do czystej wody. Drugi odwiert wykonano rok później w wiosce Chinangwa. Dodatkowy zysk ze sprzedaży trzciny cukrowej na warunkach Sprawiedliwego Handlu pozwolił niemal wszystkim spółdzielcom na budowę nowych domów. Niewielkie lepianki pokryte nietrwałymi dachami ze strzechy ustąpiły miejsca większym, solidnym domom o ceglanych murach i metalowych dachach.

W 2005 r. Malawi ucierpiało na skutek dotkliwej suszy, przy czym mieszkańcy dolnego biegu rzeki Shire zostali wyjątkowo ciężko doświadczeni. Za sprawą suszy uprawy w tym sezonie nie udały się, więc premia Faitrade została przeznaczona na dwie wypłaty gotówki w odstępie pięciu miesięcy tak, aby każdy hodowca mógł zakupić artykuły żywnościowe.

W kolejnym roku, Klinika Leczenia Motylicy w Kasinthula otrzymała dotację na zakup leków przeciwko tej chorobie po tym, jak władze państwowe kolejny raz nie potrafiły zapewnić odpowiednich medykamentów. Oprócz tego, po uprzednich konsultacjach, członkowie spółdzielni postanowili rozdysponować premię Fairtrade z 2006 r. w następujący sposób:

  • 30 proc. zostało przeznaczone na wypłaty gotówkowe dla hodowców na zakup artykułów pierwszej potrzeby;
  • 30 proc. spożytkowano na na projekty służące lokalnej społeczności (dotacje na dostawy wody i energii elektrycznej dla ośrodków zdrowia, szkół, na sieci dróg itd.);
  • 40 proc. zostało wydano działania mające na celu zapewnienie kontynuacji działalności gospodarczej (coroczna orka i przesadzenie trzciny, wymiana niezbędnego parku maszynowego itd.).

W 2007 r. znacząca część funduszy pochodzących z premii Faitrade została przeznaczona na wsparcie rządowego projektu elektryfikacji, dzięki czemu prąd zostanie doprowadzony do 532 gospodarstw domowych w wioskach zamieszkanych przez członków spółdzielni.

Dzięki decyzji rady ds. premii Fairtrade o otworzeniu niskooprocentowanej linii kredytowej, hodowcom łatwiej będzie uzyskać podłączenie do linii energetycznej. Wprawdzie główna infrastruktura powstaje bez udziału finansowego odbiorców, każde gospodarstwo musi na własną rękę wykonać instalację elektryczną i zamontować gniazda zgodnie z oficjalnymi standardami.

Osobom znającym angielski polecamy poniższy dwuminutowy film wideo na temat Kasinthula Cane Growers.

Źródło: The Fairtrade Foundation, Wielka Brytania

Tłumaczenie: Tomasz Kijak

Dziękujemy Krzysztofowi Kamieniakowi oraz Tomaszowi Kijakowi za udostępnienie tego tłumaczenia!

Dodaj do ulubionych:
  • Wykop
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Live
  • Twitter
  • del.icio.us
Podobne wpisy (generowane automatycznie):
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu, korzystając z kanału RSS 2.0. Możesz także skomentować wpis lub wysłać trackback-a ze swojej strony.
Dodaj komentarz