W ABC News znalazłem krótki, czterominutowy wywiad z Paulem Rice z TransFair USA. Oto garść najciekawszych informacji z tej rozmowy.
- TransFair USA współpracuje z około 10 mln. rolników w 60 krajach w Azji, Afryce oraz Ameryce Południowej.
- Większość tych ludzi uprawia średnio 1 hektar ziemi rolnej i z uwagi na niskie ceny dyktowane przez miejscowych odbiorców, trudno im wyżywić swoje rodziny.
- TransFair USA pośredniczy w transakcjach zawieranych pomiędzy rolnikami a głównymi hurtownikami oraz dużymi firmami w USA.
- Dzięki eksportowi produktów, rolnicy dostają około 2-3 razy więcej pieniędzy za swoje towary niż na lokalnym rynku. W ten sposób ich produkcja staje się opłacalna. Warto dodać, że mowa tutaj o uczciwej cenie dla biednych rolników, a nie o kosmicznych korzyściach uzyskiwanych z nieopłacalnych upraw. (Ciekawą dywagację na temat tego jak nazwać handel poza systemem Fair Trade znajdziemy na makewealthhistory.org).
- Oprócz standardowej oferty (kawy, herbaty, owoców), TransFair USA wprowadza na rynek amerykański coraz więcej zróżnicowanych produktów. Na początku 2008 roku pojawiły się kwiaty, a w grudniu planowane są wina z Argentyny i Chile. Dzięki temu poprawi się los ludzi pracujących przy uprawie winogron.
Podczas wywiadu padło ważne pytanie czy płacenie rolnikom w krajach trzeciego świata uczciwej ceny za ich produkty nie przyczyni się do nadprodukcji i nie doprowadzi do kolejnego kryzysu. Według szefa TransFair USA jak dotąd taka sytuacja nie miała miejsca. Przypomniał, że w ramach Fair Trade nie pomaga się potentatom, lecz biednym rolnikom.
Poza tym, ludzi ci przeznaczają środki uzyskiwane ze sprawiedliwego handlu głównie na edukację swoich dzieci, a premie Fair Trade są wykorzystywane – o czym już pisaliśmy – na doprowadzenie bieżącej wody oraz elektryczności do domostw.
Wywiad (w języku angielskim) można obejrzeć tutaj.
Źródło: ABC News
Podobne wpisy (generowane automatycznie):
